Większą część mojego pełnoletniego życia spędziłem przekonany, że to właśnie w Australii znajdę się za kilka lat. Zarówno ja, jak i moja narzeczona kochamy koale, które na wolności żyją tylko na tym kontynencie. Stąd też książka pt. "Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia", która pomogła mi poznać ten cudowny kraj. Utwierdzić się w przekonaniu, że to tam chcę jechać i spędzać czas. Zbliżyć się do osiągnięcia marzeń. Jest to też druga książka podróżnicza, którą przeczytałem od deski do deski i to od niej zaczął się, tak naprawdę, mój romans z tym rodzajem literatury.